O potędze treningu…

W jednym z poprzednich wpisów pisałam, że czynnie uprawiam sport: bieganie oraz gimnastykę akrobatyczną. Muszę Wam się przyznać do tego, że nie była to stuprocentowa prawda. Rzeczywiście uprawiam te dyscypliny niemal od dziecka, lecz żeby być szczera, muszę powiedzieć, że w ostatnich miesiącach nieco zaniedbałam sport. Zarówno sprawy zawodowe jak i rodzinne za bardzo mnie odciągnęły, poza tym zima i niekorzystna pogoda skutecznie mnie zniechęciły. Nawet do wyjścia na siłownię, żeby potruchtać na bieżni lub trochę się porozciągać.

MaratonW zeszłym tygodniu postanowiłam wrócić do formy. O ile postanowienie było słuszne, o tyle sposób w jaki próbowałam go zrealizować już niekoniecznie. Otóż postanowiłam z rozpędu, bez większych przygotowań wziąć udział w amatorskim półmaratonie.

Przed startem wydawało mi się, że do sprawy podchodzę absolutnie profesjonalnie: sportowy sprzęt, dosyć solidna rozgrzewka i pozytywne nastawienie. Wystartowałam w przekonaniu, że to wystarczający sposób na sukces… Jakież było moje zdziwienie, kiedy po przebiegnięciu ok. 10 km. nogi odmówiły posłuszeństwa, ból w ścięgnach okazał się zbyt mocny, a ja musiałam ustąpić mu miejsca i opuścić tor.

Następnego dnia bolały nie tylko ścięgna, ale niemal wszystkie mięśnie ciała. Ledwo mogłam się ruszyć. Jedyne, co przyszło mi do głowy, to że potrzebna mi natychmiastowa odnowa biologiczna i dobry masaż. Udałam się więc do SPA (oczywiście zostałam podwieziona, sama nie byłam w stanie nawet prowadzić). Poprosiłam o masaż klasyczny. Panie terapeutka dokładnie wymasowała moje ciało. Po ukończeniu masażu poczułam się jak nowo narodzona. Gdyby nie to, pewnie nie mogłabym się ruszyć przez tydzień. Kajałam się w myślach za swój brak rozwagi. Jednak żeby biegać półmaratony trzeba wcześniej dobrze się przygotować. Bez treningu nie jest to możliwe. Jedyne co mnie pocieszyło, to że widocznie nie byłam jedyną lekkomyślną osobą. W SPA zauważyłam obolałego pana, którego dzień wcześniej wyprzedziłam na trasie. Widocznie przyszedł po ratunek na masaż dla mężczyzn.

O tym, dlaczego pokochałam SPA

Podstawowe zalety chodzenia do SPA są powszechnie znane wszystkim paniom. Wiadomo, że każda z nas chce być piękna, wyglądać młodo i podobać się płci przeciwnej. Stąd duża popularność zabiegów pielęgnacyjnych, kosmetycznych, peelingów itd. Wszystko to ma sprawić, że nasza skóra, paznokcie i włosy będą wyglądać żywo i zdrowo. No właśnie – zdrowo.

Mało kto pamięta, że większość oferowanych w SPA zabiegów to korzyść nie tylko dla naszej urody, lecz przede wszystkim dla zdrowia. Nie zastanawiałyście się nigdy, dlaczego profesjonalni sportowcy, po ciężkich treningach i rozgrywkach udają się na odnowę biologiczną? Przecież sport to zdrowie! Wysiłek fizyczny powinien im wystarczyć! Takie myślenie jest błędne, ponieważ masażu nie powinno się traktować jako zamiennik sportu. Są to dwie aktywności, które doskonale się uzupełniają. Sport niesie ze sobą wiele zalet, lecz często też obciąża kręgosłup, mięśnie i stawy. Właśnie dlatego sportowcy potrzebują masażu ciała. Ich mięśnie muszą się rozluźnić i odpocząć, by były w pełni gotowe na kolejne wyzwania.

Sama od lat uprawiam bieganie oraz gimnastykę akrobatyczną i dobrze wiem, jakie może to być obciążające. Kiedy pierwszy raz koleżanka zabrała mnie do SPA na masaż relaksacyjny, poczułam, jak wraca do mnie cała energia, jak na nowo zaczynam mieć siły do wszystkiego. Od tego czasu SPA pełni w moim życiu rolę miejsca, w którym się regeneruję i dochodzę do siebie.

Od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się tematem na poważnie i odkrywam coraz więcej zdrowotnych korzyści, jakie dają dostępne zabiegi. Różne rodzaje masażu mają na celu nie tylko odnowić nasze mięśnie, zmniejszyć bóle kręgosłupa i stawów, ale przede wszystkim usprawniają pracę całego organizmu. Pomagają wyzbyć się stresu i złej energii, poprawiając tym samym krążenie, niwelując np. ryzyko zawału serca. Wspomagają też działanie układu oddechowego i pozwalają wyzbyć się migreny. Dowiedziałam się, że masaż pomaga nawet w zwalczaniu depresji. Relaksacyjny dotyk oraz przyjemny zapach, który towarzyszy zabiegom, pobudzają wydzielanie endorfin, czyli tzw. hormonów szczęścia.

Od kiedy chodzę do SPA, czuję się zdecydowanie zdrowiej, mam więcej energii i chęci do życia. Polecam wszystkim, bo w końcu w zdrowym ciele zdrowy duch!

Jak wybrać zabieg w SPA?

Cześć dziewczyny! Ostatnio moja koleżanka z pracy mówiła, że potrzebuje się zrelaksować i narzekała, że jej skóra wygląda niezdrowo. Cóż więc innego mogłam jej doradzić, niż wyjście do mojego ulubionego SPA. W końcu coś nam się od życia należy. Kiedy wreszcie udało mi się ją przekonać, ta zadzwoniła do mnie i przerażona powiedziała, że oferta jest tak bogata, że zupełnie nie wie na co się zdecydować. Wtedy mnie olśniło i już wiedziałam o czym będzie mój kolejny wpis na bloga. Myślę, że spora część moich czytelników by tego oczekiwała.

Jeżeli chcecie się po prostu odprężyć to praktycznie każdy rodzaj masażu będzie tu pomocny (najlepiej, żeby trwał jak najdłużej). Mimo wszystko szczególnie poleciłabym zabiegi, które oddziałują na więcej niż jeden zmysł. Dla wielu osób w trakcie masażu relaksacyjnego bardzo istotne są doznania słuchowe oraz te odbierane za pomocą węchu. Dlatego świetnym rozwiązaniem jest skorzystanie z olejków zapachowych lub masowanie przy użyciu np. gorącej czekolady.

Co innego jeśli zależy Wam na zwalczeniu bólu mięśni lub stawów. Tutaj wskazany jest masaż klasyczny, polegający na ugniataniu ciała. Taka forma pozwala na regeneracje i usprawnienie działania mięśni, stawów i więzadeł.

Z kolei masaż punktowy polecałabym każdemu, kto narzeka np. na bóle głowy. Technika wywodząca się z chińskiej medycyny naturalnej polega na uciskaniu, masowaniu i głaskaniu pewnych części ciała, przez co pobudza się układ nerwowy.

Jeżeli walczycie z suchą skórą, macie szeroki wybór zabiegów, które pomogą Wam poradzić sobie z tym problemem. To wszystkie masaże z wykorzystywaniem peelingu. W pokonaniu suchej skóry pomaga też masowanie rozgrzanym masłem lub specjalną świecą, co wzmaga również węch i pozwala dodatkowo się odprężyć.

Istnieje też szeroki wybór masażu twarzy. Tą część ciała często się wyróżnia w ofercie i wymyśla specjalne zabiegi tylko dla niej, ponieważ skóra na twarzy jest delikatna i szczególnie podatna na podrażnienia. Sama polecam masaż olejkiem kokosowym. Jest to sprawdzona przeze mnie metoda, po której czułam się, jakby moja skóra miała kilka lat mniej.

Wpis powitalny

Hejka 🙂
Mam na imię Andżelika i od dziś będę prowadzić bloga o metodach i zaletach masażu, zarówno klasycznego jak i wielu innych jego odmian. Jeżeli masz ochotę dowiedzieć się czegoś ciekawego, koniecznie śledź mojego bloga. Jeszcze dziś pojawi się na nim pierwszy wpis, traktujący o tematyce masażu. Mam nadzieję, że zainteresuję i zatrzymam Cię choć na chwilę 🙂